Wywiad z Lucjanem Rydlem
Całkiem niedawno, Lucjan Rydel wziął ślub z chłopką Jadwigą Mikołajczykówną w Bronowicach, niewielkiej wsi w okolicach Krakowa. Jeden z naszych dziennikarzy udał się na spotkanie ze znanym poetą, aby porozmawiać o niecodziennych zaślubinach.

Dziennikarz: Dzień dobry, moim
dzisiejszym rozmówcą jest świeżo upieczony mąż Jadwigi Mikołajczykówny, pan
Lucjan Rydel.
Lucjan Rydel: Dzień dobry.
D: Panie Lucjanie,
jest Pan poetą i niejedna inteligentka dużo dałaby, aby móc zostać Pana żoną. Skąd
więc pomysł, żeby szukać miłości wśród chłopek?
LR: Dałem się ponieść chłopomanii.
Żyłem dotąd w
takiej cieśni, pośród murów szarej pleśni. Wszystko było szare, stare. A jak
wiadomo nie sprzyja to tworzeniu.
Na wsi znalazłem
żywą urodę, wdecham to życie młode. Wokół mam lud krasy, kolorowy. A to co
dawne staje się coraz bladsze. W końcu czuję, że żyję i mogę tworzyć wielkie
rzeczy.
D: A jak wspomina Pan wesele w dworku Tetmajerów?
LR: Było cudownie.
Nigdy się tak dobrze nie bawiłem.
Stoły zastawione
różnorakim jadłem, muzyka grajków, liczni goście. A wśród tego wszystkiego moja
żona z koroną i w rozmaitym gorsecie. Gdyby pan ją widział. Wyglądała jak lalka
dobyta z pudełek.
Wszystko było jak
w bajce, aż do północy.
D: Co takiego wydarzyło się o północy?
LR: Weselnikom
zaczęły ukazywać się zjawy. Nad ranem pojawili się chłopi z kosami. Ktoś kazał
nasłuchiwać. A potem.. Potem nie wiem, co było. Próbowałem sobie przypomnieć,
ale nie mogę.
Z opowieści Jaśka wiem jedynie, że wszyscy
weselnicy tańczyli jak zaczarowani do muzyki granej przez chochoła.
D: Na zakończenie spytam jeszcze o jedną rzecz. Jak odniesie się Pan do zarzutów
hetmana Branickiego, iż czepił się Pan chamskiej dziewki?
LR: Nie skomentuję ich. Nie ma prawa mi wypominać zdrady stanu osoba, która zaprzedała swój własny
kraj wrogowi.
D: Dziękuję Panu bardzo za rozmowę.
LR: Również dziękuję.
Brak komentarzy